Dni już coraz cieplejsze i ciężko wysiedzieć w mieście w wolny weekend. Zamiast się męczyć i topić trampki na betonie postanowiłyśmy wrzucić do bagażnika kostium, szorty, zapas Martini i pojechać do jednego z najpiękniejszych hoteli na Mazurach – Masuria Arte.

20170529_WA_LL_mazuria_0036 — 1

20170529_WA_LL_mazuria_0361 — 1

20170529_WA_LL_mazuria_0492 — 1

Po niecałych 3 godzinach byłyśmy już w zupełnie innym świecie. Dzika natura na blisko 100 hektarach należących do hotelu, łączy się tu z francuskim butikowym klimatem. Każdy z 14 pokoi jest inny, choć wszystkie utrzymane są w ciepłych tonacjach beżu i szarości w połączeniu z drewnem.

Ogromne łóżka, wolnostojące wanny na żeliwnych nogach i kryształowe żyrandole mimo, że dodają miejscu luksusowego sznytu, to nie panuje tu atmosfera przepychu. W Masurii jest bardzo cicho, spokojnie i intymnie. Co ciekawe, restauracja dostępna jest tylko dla gości hotelowych. To wszystko po to, by móc relaksować się, chodzić w szlafroku bez makijażu, bez skrępowania przez cały okrągły dzień!

To magiczne miejsce dzień po dniu budują tu Jolanta i Kasia – mama i córka, które porzuciły wielkomiejskie życie, żeby stworzyć swój raj na ziemi na Mazurach. Tu mają swoje grządki, jezioro, a do tego spa, mini salę kinową no i oczywiście gości, którzy zakochali się w Masurii na tyle, że pokoje trzeba tu rezerwować na miesiąc w przód.

20170529_WA_LL_mazuria_0703 — 1

20170529_WA_LL_mazuria_0560 — 1

20170529_WA_LL_mazuria_0815 — 1

20170529_WA_LL_mazuria_0837 — 1

20170529_WA_LL_mazuria_0853 — 1

20170529_WA_LL_mazuria_0872 — 1

To co nas najbardziej urzekło to błoga cisza, piękny wystrój i jedzenie, które niemalże w 100% opiera się na lokalnych produktach. Jak pewnie już wiecie, jesteśmy wielkimi fankami śniadań, a to w Masurii było prawdziwą ucztą. Domowy biały ser, rzodkiewki z grządki i jajka od pani sąsiadki. Wegetarianie będą bardzo zadowoleni bo bufet obfituje w bezmięsne propozycje.

Dwa dni na bosaka, pośród dzikiej natury z kieliszkiem Martini w ręku wystarczyły nam, żeby całkowicie się zregenerować i wrócić do Warszawy by dalej podbijać świat!

20170529_WA_LL_mazuria_0929 — 1

 

20170529_WA_LL_mazuria_0914 — 1

20170529_WA_LL_mazuria_0941 — 1

20170529_WA_LL_mazuria_0466 — 1

MASURIA ARTE
Stacze 24-25
19 – 314
Okolice Ełku i Augustowa
Warmia i Mazury
Tel. 539 931 395
rezerwacja@masuriaarte.pl

Zdjęcia : Wojtek Affek

Jesteśmy kiepskie z Pragi. Śródmieście znamy świetnie, dość dobrze Żoliborz i Wolę. Na Pradze bywamy prawie tak rzadko jak na Ursynowie, choć to ten ostatni wygrywa w naszym rankingu najbardziej omijanych dzielnic Warszawy. Praga to dzielnica, którą się kocha a jeśli się jej nie kocha, to znaczy, że się jej nie zna. My jej nie znamy.

_DSC8092

Zawitałyśmy na ulicę Targową chcąc zjeść sobie miłe śniadanie w Jadłotece.

Miejsca tego nie znałyśmy ale z internetowej fotorelacji wydawało się ciekawe i inne od tych, w których bywałyśmy ostatnio. Na miejscu okazało się, że panuje tu atmosfera przywodząca na myśl stołówkę z ulubionych kolonii! Stoliki z jasnego drewna, kompot truskawkowy na barze i bardzo sympatyczna i ciepła obsługa.

Jeśli lubicie bezpretensjonalne miejsca, niekoniecznie w modnych odcieniach beżu i szarości to może być to coś dla Was.

_DSC8279

Menu śniadaniowe jest raczej klasyczne. Znajdziemy tu twarożek z warzywami sezonowymi lub konfiturą (6,99zł), owsiankę z owocami i orzechami czy parówki po kanadyjsku z serem i bekonem(11,99zł). My wybrałyśmy owasiankę, jajecznicę z trzech jaj(9,99zł) i omlet z szynką(10,99zł). Wszystkie śniadania oscylują tu w cenach od 6,99zł do 14,99zł. To kolejna zaleta stołowania się na Pradze.

_DSC8126

Wszystko co zjedliśmy było zrobione naprawdę od serca. Porcje jak u babci, tyle, że bez dokładek. Zakochałyśmy się w tutejszej owsiance, która jak pokazują różne nasze doświadczenia potrafi sprawić wielu kucharzom sporo kłopotu.Ta była idealnie kremowa, nierozgotowana, słodkawa z dużą ilością orzechów i owoców. Mniam!

Naszą wizytę zakończył mus z truskawek z piankami serowymi z miętą. Tu zostałybyśmy przy samym musie. Truskawki są już na tyle dobre, że zasługują na 100% uwagi. W alternatywie są oczywiście ciasta z blachy a od 12:00 dania obiadowe.

_DSC8223

Gdybyśmy mieszkały po tej stronie Wisły, byłybyśmy stałymi bywalczyniami.

_DSC8245

Jadłoteka

Targowa 81

Godziny otwarcia:

Wt-Pt 9:00-21:00

Sb-Pon 10:00-21:00

_DSC8255

Plusy:

  • Miła, niepretensjonalna atmosfera
  • Uczciwie zrobione jedzenie
  • Śniadania do 12:00
  • Przystępne ceny

Minusy:

– Mało fotogeniczne jedzenie 😉

Od dłuższego już czasu panuje u nas na nowo fascynacja neonami. Nowe miejsca chcąc nabrać odrobiny “retro” sznytu umieszczają takie świetlne szyldy w stylach bardziej lub mniej przypominających minioną epokę. Poza klasycznymi neonami popularność zyskały też napisy z żarówek, bardziej przywodzące na myśl fasady Broadway’u z lat 50-tych.

_DSC5740

Dzięki jednemu z takich właśnie napisów, na rogu Marszałkowskiej i Wspólną dostrzegłyśmy Etno Cafè. Ogromne wnętrze z pięknymi tropikalnymi tapetami od razu przypadło nam do gustu.

_DSC5673

Odwiedziłyśmy Etno na późne śniadanie. Przestrzeń kawiarni jest bardzo imponująca – wysokie sufity, roślinne motywy i duże okna dają przyjemne wrażenie jakbyśmy siedzieli w oranżerii. Niestety to co psuje miły klimat, to kontuar do, którego należy podejść aby zamówić. Zajmuje on całą jedną ścianę, co w połączeniu z tablicami nad głową ekspedientów/kelnerów powoduje, że czujemy się trochę jak w fast foodzie lub sieciowej kawiarnii. Kilka dań robiona na bieżąco, reszta z lady chłodniczej – quiche, kanapki, serniki, pudding chia, sałatka z kurczakiem…

Przy całej naszej przychylności do miejsca tak pięknego, serce pęka, że ktoś lepiej nie zadbał o jedzenie. Pośród wszystkiego co wzięliśmy nie było niczego szczególnie dobrego lub złego. Warto docenić sporą ilość świeżych owoców w deserach i sernik różany.

_DSC5559
Pisząc o Etno, powinniśmy jednak zacząć od jego głównego bohatera – kawy. Etno to wrocławski koncept, z własną palarnią. Sami importują kawę i sprzedają ją do klientów indywidualnych i gastronomii. W kawiarni poza kilkoma różnymi mieszankami i metodami parzenia kawy możemy się tu napić Cold Brew czyli kawy “parzonej” na zimno. Ten boski “napar” zlewany jest do małych buteleczek niczym sok z gumijagód, a i działanie ma całkiem podobne.

_DSC5736

Trzymamy kciuki za dalszy rozwój – niekoniecznie w sieciowym klimacie 😉
Marszałkowska 87
Godziny otwarcia:
Pon-Pt 7:00-22:00
Sb-Ndz 7:00-21:00

_DSC5627

_DSC5648

Plusy:
  • Przepiękny wystrój
  • Pyszna kawa z własnej palarnii
  • Wczesne godziny otwarcia

Minusy:

  • Mało ciekawe jedzenie
  • Sieciówkowy klimat obsług

_DSC5887

Co roku z kolorowych gazet atakują nas zdjęcia pięknych, silnych kobiet, które ze zdeterminowanym wzrokiem mają pokazywać nam swoją pasję do sportu. Włosy związane w kucyk, brwi wydepilowane w groźny łuk i idealne krople potu bardzo wolno spływające po skroni.

To dzięki nim i sztabie specjalistów wielkie marki sportowe sprzedają nam sen, o tym kim możemy zostać za pośrednictwem ubrań.

Staniki, legginsy i buty stają się naszymi talizmanami, niewidzialnymi skrzydłami, dzięki którym “tym razem ma nam się udać”. “Udać”  ale co? Cokolwiek jest naszym szklanym sufitem – zmieścić się w jeansy sprzed dwóch sezonów, podciągnąć trzy razy, robić treningi z Ewą Chodakowską 30 dni z rzędu, nie jeść słodyczy (o ile akurat ktoś “ważny” nie ma urodzin i nie poczęstuje torcikiem bo wtedy przecież odmówić nie wypada).

Naszym zdaniem, cokolwiek daje siłę i motywację do działania jest super!

Mamy dla Was jednak propozycję, żebyście spróbowały poszukać tej siły na naszym rodzimym podwórku. Dlatego właśnie odwiedziłyśmy dwie polskie firmy, które projektują i produkują świetne sportowe ciuchy. Femi Stories i CardioBunny nie wydają setek tysięcy na swoje kampanie, ale ich ubranie niczym nie odstają od tych produkowanych przez korporacje. A według nas pod wieloma względami są dużo ciekawsze.

 

20170423_WA_LL_zakupy_0202

Femi Stories – a do niedawna Femi Pleasure – to marka dla osób, które nie sprowadzają sportu do siłowni, a uznają go za nieodłączny element swojego szczęśliwego życia. Latem deskorolka, joga, kite, surfing zimą snowboard, narty czy chodzenie po górach. Jesteśmy zakochane w Femi od samego początku. Siostry tworzące markę, są kreatywne, pracowite i podchodzą holistycznie do tego co robią. Dlatego każda kolekcja stanowi styl życia, w którym chcesz uczestniczyć.

20170423_WA_LL_zakupy_0192

Przykłądowe ceny:

Legginsy: 79-269zł

Top: 129zł

Bluza: 250-300zł

20170423_WA_LL_zakupy_0157

Cardio Bunny to marka bardziej nowoczesna i miejska. Bazą w ich kolekcjach jest czerń. Marka dba o każdy detal. Poza topami, bluzami i spodenkami CB projektuje skarpetki, bidony i rękawiczki treningowe.

To z pewnością dobry wybór dla tych z Was, które lubią podkreślać swoje kształty, bo większość fasonów CardioBunny jest  bardzo dopasowana.

Przykładowe ceny:

Legginsy: 89-149zł

Top: 59-179zł

Bluza: 79-249zł

20170423_WA_LL_zakupy_0422

Niezależnie od tego, czy zdecydujecie się zajrzeć do sklepu Femi Stories, CardioBunny czy innej polskiej lub zagranicznej marki, pamiętajcie, że trening zaczyna się w głowie -nie w sklepie.

20170423_WA_LL_zakupy_0375

Femi Stories

Browarna 4, Warszawa

Piotrkowska 138/140, Łódź

Plac Teatralny 2, Wrocław

 

CardioBunny

Inflancka 4 B budynek C

Warszawa

 

Zdjęcia: Wojtek Affek

Jak przystało na baczne obserwatorki życia miejskiego, parę miesięcy temu zauważyłyśmy zamknięcie starego sklepu obuwniczego na rogu ulic: Nowogrodzkiej i Kruczej. Nasza spostrzegawczość nie jest bynajmniej spowodowana fetyszem na punkcie butów dla starszych Pań, czy tym bardziej ich stóp… Bardziej wyczuleniem na lokalizacje mogące potencjalnie zamienić się w punkty gastronomiczne. Tak, powstawanie nowych lokali z jedzeniem śledzimy bardzo bacznie.

20170420_WA_LL_Nowo_0045

Gdy po jakimś czasie we wspomnianej przestrzeni, zaczęli kręcić się ludzie, a okna i drzwi zmieniły kolor na – popularne ostatnimi czasy – cappuccino – było wiadomo, że do otwarcia niedaleko.

NOWO. działa od kilku dni. Ze względu na jasną przestrzeń i wczesną godzinę otwarcia byłyśmy przekonane, że będzie to miejsce śniadaniowe. Nie do końca miałyśmy rację.

W NOWO. są śniadania, jednak lokal chcę się skupić na wieczornym życiu i pozycjonować się jako Gin Bar! Będzie to trzeci concept bar w Warszawie zorientowany na ten alkohol.

W tym momencie w asortymencie mają około 50 rodzajów ginu, a rozkochać w sobie bywalców chcą również proponując lane “z kija” wcześniej przygotowywane przez barmanów kompozycje koktajli bazujące na tym alkoholu. 

20170420_WA_LL_Nowo_0029

Wróćmy jednak do naszego śniadania! Zamówiłyśmy owsiankę, crocque-monsieur, grzankę z awokado i jajkiem i – jako odwieczny papierek lakmusowy – jajecznicę. Mimo, że Polska chlebem stoi to rzadko kiedy można zjeść na mieście dobre pieczywo. Tym NOWO. wygrywa, gdyż pieczywo mają ze swojego zaprzyjaźnionego lokalu Być może, gdzie chleb robi się codziennie na miejscu.

Ten “drobiazg” spowodował, że już wiemy, że zdrowe, fit śniadanka w tym przybytku to strata czasu. Pajda z awokado i francuski klasyk – który uzmysłowi każdemu studentowi, że jednak nie jest mistrzem tostów – skradły nasze serca. 

20170420_WA_LL_Nowo_0175

Na pewno wrócimy sprawdzić nocną odsłonę NOWO. i napić się koktajlu z ginem, ale jak narazie…

Jak kochać, to księcia. Jak kraść, to miliony. A jak jeść najbardziej tłustą kanapkę w Waszym życiu, to w NOWO.

NOWO.

ul. Nowogrodzka 10

Warszawa

Godziny otwarcia:

Pon-Pt: 8:00-24:00

Sb-Ndz: 9:00-2:00

20170420_WA_LL_Nowo_0101

Plusy:

  • Wczesne godziny otwarcia
  • Szeroki wybór ginów
  • Nieprzemysłowe pieczywo

Minusy:

  • Po wnętrzu ciężko się domyślić, że jest to miejsce wieczorne

Zdjęcia : Wojtek Affek