To lato nie jest w żadnym sensie tym, co pamiętamy z dzieciństwa. Niestety. Nasze obowiązki, nie zostały zawieszone z końcem czerwca. Nie jedziemy do babci, zajadać się jagodami ze śmietaną, a już na pewno, nie budzi nas rano wpadające przez okno słońce. Jest mokro i niezbyt ciepło, a rzeczy do zrobienia – wcale nie mniej. Mimo to, mamy lato – lato w mieście.

Warszawiacy – podobnie jak wszyscy inni mieszkańcy miast, przez które przepływa rzeka – wykształtowali w sobie potrzebę spędzania wolnych wieczorów nad Wisłą.

Biznes gastronomiczny, co sezon ochoczo odpowiada na ten trend, z coraz większą gorliwością. Wiedzione przekonaniem, że poza bulwarami, wieczorne miejscówki świecą raczej pustkami – umówiłyśmy się, w szerszym gronie, w The Alchemist Gastropub.

_DSC7172

Ten, nie tak dawno otwarty lokal, mieści się przy placu Piłsudskiego, w budynku Metropolitan. Po dotarciu na miejsce okazało się, jak bardzo byłyśmy w błędzie. Ludzi nieczułych na uroki Wisły było na tyle dużo, żeby wypełnić lokal po brzegi.

Nasza spontanicznie powiększona grupa musiała poczekać na większy stolik. Obecne tu towarzystwo, w wieku 30+, to w większości pracownicy okolicznych biur.

_DSC7201

Wydawać by się mogło, że przepracowani i zestresowani yuppies pójdą wszędzie byle wprowadzić się w niezobowiązujący stan upojenia. Tu pierwszy duży plus dla Alchemii za to, że nie poszli na łatwiznę, przeobrażając się w kolejna pijalnie premium. No ale, zacznijmy po kolei…

Wystrój tego miejsca jest mocno dopracowany. Nowoczesny dizajn, łączy się z elementami przywodzącymi na myśl czasy prohibicji. Światło jest przygaszone i mimo ogromnych okien panuje tu przytulna atmosfera.

_DSC7433

_DSC7436

Całodniowe menu jest dość typowe dla gastropubu. Są w nim sałaty, pizze, burgery trochę akcentów azjatyckich i owoców morza. Te ostatnie, przypadły nam do gustu, szczególnie ośmiornica (51zł), idealnie miękka, podana z chorizo i batatami. Mniam! Na środek stołu zamówiliśmy social platter (42zł), to duża deska z tortillą, humusem, kurczakiem, batatami pieczonymi i innymi przekąskami, którymi łatwo się dzielić. Ceviche z tuńczyka (32zł), to zdecydowanie najsłabsza z wybranych przez nas pozycji. Oliwa truflowa zupełnie zabiła smak ryby. Nie spróbowaliśmy niestety żadnej pizzy ani burgera, ale zakładamy, że będziemy mieli jeszcze okazję.

Jeśli chodzi o napoje, to warto podkreślić: bardzo dobre Negroni lemoniada z zielonego ogórka i kwiatów bzu. Poza koktajlami jest tu spory wybór rzemieślniczych piw, (12-19zł) co ciekawe, nalewa się je samemu! Oprócz piwa, z samoobsługowych kraników, poleci nam też cydr i prosecco.

_DSC7151

_DSC7463Po 3 godzinach w The Alchemist, ani przez chwilę, nie zatęskniliśmy za wiślaną gastronomią, a przemiła i bardzo sprawna obsługa, tylko utwierdziła nas w przekonaniu, że dobrze wymyśliliśmy sobie ten wieczór. Będziemy tu wpadać. Następnym razem z wcześniejszą rezerwacją.

The Alchemist Gastropub

Plac Piłsudskiego 3

Budynek Metropolitan

Warszawa

Tel. 22 628 00 23

Godziny otwarcia

Pon-Czw 11:00-24:00

Pt 11:00-01:00

Sb 10:00-01:00

Ndz 10:00-22:00

_DSC7386

Plusy

  • Efektowny wystrój
  • Miła obsługa
  • Samoobsługowy barek piwny

Minusy

– Dość typowe menu

Dni już coraz cieplejsze i ciężko wysiedzieć w mieście w wolny weekend. Zamiast się męczyć i topić trampki na betonie postanowiłyśmy wrzucić do bagażnika kostium, szorty, zapas Martini i pojechać do jednego z najpiękniejszych hoteli na Mazurach – Masuria Arte.

20170529_WA_LL_mazuria_0036 — 1

20170529_WA_LL_mazuria_0361 — 1

20170529_WA_LL_mazuria_0492 — 1

Po niecałych 3 godzinach byłyśmy już w zupełnie innym świecie. Dzika natura na blisko 100 hektarach należących do hotelu, łączy się tu z francuskim butikowym klimatem. Każdy z 14 pokoi jest inny, choć wszystkie utrzymane są w ciepłych tonacjach beżu i szarości w połączeniu z drewnem.

Ogromne łóżka, wolnostojące wanny na żeliwnych nogach i kryształowe żyrandole mimo, że dodają miejscu luksusowego sznytu, to nie panuje tu atmosfera przepychu. W Masurii jest bardzo cicho, spokojnie i intymnie. Co ciekawe, restauracja dostępna jest tylko dla gości hotelowych. To wszystko po to, by móc relaksować się, chodzić w szlafroku bez makijażu, bez skrępowania przez cały okrągły dzień!

To magiczne miejsce dzień po dniu budują tu Jolanta i Kasia – mama i córka, które porzuciły wielkomiejskie życie, żeby stworzyć swój raj na ziemi na Mazurach. Tu mają swoje grządki, jezioro, a do tego spa, mini salę kinową no i oczywiście gości, którzy zakochali się w Masurii na tyle, że pokoje trzeba tu rezerwować na miesiąc w przód.

20170529_WA_LL_mazuria_0703 — 1

20170529_WA_LL_mazuria_0560 — 1

20170529_WA_LL_mazuria_0815 — 1

20170529_WA_LL_mazuria_0837 — 1

20170529_WA_LL_mazuria_0853 — 1

20170529_WA_LL_mazuria_0872 — 1

To co nas najbardziej urzekło to błoga cisza, piękny wystrój i jedzenie, które niemalże w 100% opiera się na lokalnych produktach. Jak pewnie już wiecie, jesteśmy wielkimi fankami śniadań, a to w Masurii było prawdziwą ucztą. Domowy biały ser, rzodkiewki z grządki i jajka od pani sąsiadki. Wegetarianie będą bardzo zadowoleni bo bufet obfituje w bezmięsne propozycje.

Dwa dni na bosaka, pośród dzikiej natury z kieliszkiem Martini w ręku wystarczyły nam, żeby całkowicie się zregenerować i wrócić do Warszawy by dalej podbijać świat!

20170529_WA_LL_mazuria_0929 — 1

 

20170529_WA_LL_mazuria_0914 — 1

20170529_WA_LL_mazuria_0941 — 1

20170529_WA_LL_mazuria_0466 — 1

MASURIA ARTE
Stacze 24-25
19 – 314
Okolice Ełku i Augustowa
Warmia i Mazury
Tel. 539 931 395
rezerwacja@masuriaarte.pl

Zdjęcia : Wojtek Affek

Jesteśmy kiepskie z Pragi. Śródmieście znamy świetnie, dość dobrze Żoliborz i Wolę. Na Pradze bywamy prawie tak rzadko jak na Ursynowie, choć to ten ostatni wygrywa w naszym rankingu najbardziej omijanych dzielnic Warszawy. Praga to dzielnica, którą się kocha a jeśli się jej nie kocha, to znaczy, że się jej nie zna. My jej nie znamy.

_DSC8092

Zawitałyśmy na ulicę Targową chcąc zjeść sobie miłe śniadanie w Jadłotece.

Miejsca tego nie znałyśmy ale z internetowej fotorelacji wydawało się ciekawe i inne od tych, w których bywałyśmy ostatnio. Na miejscu okazało się, że panuje tu atmosfera przywodząca na myśl stołówkę z ulubionych kolonii! Stoliki z jasnego drewna, kompot truskawkowy na barze i bardzo sympatyczna i ciepła obsługa.

Jeśli lubicie bezpretensjonalne miejsca, niekoniecznie w modnych odcieniach beżu i szarości to może być to coś dla Was.

_DSC8279

Menu śniadaniowe jest raczej klasyczne. Znajdziemy tu twarożek z warzywami sezonowymi lub konfiturą (6,99zł), owsiankę z owocami i orzechami czy parówki po kanadyjsku z serem i bekonem(11,99zł). My wybrałyśmy owasiankę, jajecznicę z trzech jaj(9,99zł) i omlet z szynką(10,99zł). Wszystkie śniadania oscylują tu w cenach od 6,99zł do 14,99zł. To kolejna zaleta stołowania się na Pradze.

_DSC8126

Wszystko co zjedliśmy było zrobione naprawdę od serca. Porcje jak u babci, tyle, że bez dokładek. Zakochałyśmy się w tutejszej owsiance, która jak pokazują różne nasze doświadczenia potrafi sprawić wielu kucharzom sporo kłopotu.Ta była idealnie kremowa, nierozgotowana, słodkawa z dużą ilością orzechów i owoców. Mniam!

Naszą wizytę zakończył mus z truskawek z piankami serowymi z miętą. Tu zostałybyśmy przy samym musie. Truskawki są już na tyle dobre, że zasługują na 100% uwagi. W alternatywie są oczywiście ciasta z blachy a od 12:00 dania obiadowe.

_DSC8223

Gdybyśmy mieszkały po tej stronie Wisły, byłybyśmy stałymi bywalczyniami.

_DSC8245

Jadłoteka

Targowa 81

Godziny otwarcia:

Wt-Pt 9:00-21:00

Sb-Pon 10:00-21:00

_DSC8255

Plusy:

  • Miła, niepretensjonalna atmosfera
  • Uczciwie zrobione jedzenie
  • Śniadania do 12:00
  • Przystępne ceny

Minusy:

– Mało fotogeniczne jedzenie 😉

Od dłuższego już czasu panuje u nas na nowo fascynacja neonami. Nowe miejsca chcąc nabrać odrobiny “retro” sznytu umieszczają takie świetlne szyldy w stylach bardziej lub mniej przypominających minioną epokę. Poza klasycznymi neonami popularność zyskały też napisy z żarówek, bardziej przywodzące na myśl fasady Broadway’u z lat 50-tych.

_DSC5740

Dzięki jednemu z takich właśnie napisów, na rogu Marszałkowskiej i Wspólną dostrzegłyśmy Etno Cafè. Ogromne wnętrze z pięknymi tropikalnymi tapetami od razu przypadło nam do gustu.

_DSC5673

Odwiedziłyśmy Etno na późne śniadanie. Przestrzeń kawiarni jest bardzo imponująca – wysokie sufity, roślinne motywy i duże okna dają przyjemne wrażenie jakbyśmy siedzieli w oranżerii. Niestety to co psuje miły klimat, to kontuar do, którego należy podejść aby zamówić. Zajmuje on całą jedną ścianę, co w połączeniu z tablicami nad głową ekspedientów/kelnerów powoduje, że czujemy się trochę jak w fast foodzie lub sieciowej kawiarnii. Kilka dań robiona na bieżąco, reszta z lady chłodniczej – quiche, kanapki, serniki, pudding chia, sałatka z kurczakiem…

Przy całej naszej przychylności do miejsca tak pięknego, serce pęka, że ktoś lepiej nie zadbał o jedzenie. Pośród wszystkiego co wzięliśmy nie było niczego szczególnie dobrego lub złego. Warto docenić sporą ilość świeżych owoców w deserach i sernik różany.

_DSC5559
Pisząc o Etno, powinniśmy jednak zacząć od jego głównego bohatera – kawy. Etno to wrocławski koncept, z własną palarnią. Sami importują kawę i sprzedają ją do klientów indywidualnych i gastronomii. W kawiarni poza kilkoma różnymi mieszankami i metodami parzenia kawy możemy się tu napić Cold Brew czyli kawy “parzonej” na zimno. Ten boski “napar” zlewany jest do małych buteleczek niczym sok z gumijagód, a i działanie ma całkiem podobne.

_DSC5736

Trzymamy kciuki za dalszy rozwój – niekoniecznie w sieciowym klimacie 😉
Marszałkowska 87
Godziny otwarcia:
Pon-Pt 7:00-22:00
Sb-Ndz 7:00-21:00

_DSC5627

_DSC5648

Plusy:
  • Przepiękny wystrój
  • Pyszna kawa z własnej palarnii
  • Wczesne godziny otwarcia

Minusy:

  • Mało ciekawe jedzenie
  • Sieciówkowy klimat obsług

_DSC5887

Co roku z kolorowych gazet atakują nas zdjęcia pięknych, silnych kobiet, które ze zdeterminowanym wzrokiem mają pokazywać nam swoją pasję do sportu. Włosy związane w kucyk, brwi wydepilowane w groźny łuk i idealne krople potu bardzo wolno spływające po skroni.

To dzięki nim i sztabie specjalistów wielkie marki sportowe sprzedają nam sen, o tym kim możemy zostać za pośrednictwem ubrań.

Staniki, legginsy i buty stają się naszymi talizmanami, niewidzialnymi skrzydłami, dzięki którym “tym razem ma nam się udać”. “Udać”  ale co? Cokolwiek jest naszym szklanym sufitem – zmieścić się w jeansy sprzed dwóch sezonów, podciągnąć trzy razy, robić treningi z Ewą Chodakowską 30 dni z rzędu, nie jeść słodyczy (o ile akurat ktoś “ważny” nie ma urodzin i nie poczęstuje torcikiem bo wtedy przecież odmówić nie wypada).

Naszym zdaniem, cokolwiek daje siłę i motywację do działania jest super!

Mamy dla Was jednak propozycję, żebyście spróbowały poszukać tej siły na naszym rodzimym podwórku. Dlatego właśnie odwiedziłyśmy dwie polskie firmy, które projektują i produkują świetne sportowe ciuchy. Femi Stories i CardioBunny nie wydają setek tysięcy na swoje kampanie, ale ich ubranie niczym nie odstają od tych produkowanych przez korporacje. A według nas pod wieloma względami są dużo ciekawsze.

 

20170423_WA_LL_zakupy_0202

Femi Stories – a do niedawna Femi Pleasure – to marka dla osób, które nie sprowadzają sportu do siłowni, a uznają go za nieodłączny element swojego szczęśliwego życia. Latem deskorolka, joga, kite, surfing zimą snowboard, narty czy chodzenie po górach. Jesteśmy zakochane w Femi od samego początku. Siostry tworzące markę, są kreatywne, pracowite i podchodzą holistycznie do tego co robią. Dlatego każda kolekcja stanowi styl życia, w którym chcesz uczestniczyć.

20170423_WA_LL_zakupy_0192

Przykłądowe ceny:

Legginsy: 79-269zł

Top: 129zł

Bluza: 250-300zł

20170423_WA_LL_zakupy_0157

Cardio Bunny to marka bardziej nowoczesna i miejska. Bazą w ich kolekcjach jest czerń. Marka dba o każdy detal. Poza topami, bluzami i spodenkami CB projektuje skarpetki, bidony i rękawiczki treningowe.

To z pewnością dobry wybór dla tych z Was, które lubią podkreślać swoje kształty, bo większość fasonów CardioBunny jest  bardzo dopasowana.

Przykładowe ceny:

Legginsy: 89-149zł

Top: 59-179zł

Bluza: 79-249zł

20170423_WA_LL_zakupy_0422

Niezależnie od tego, czy zdecydujecie się zajrzeć do sklepu Femi Stories, CardioBunny czy innej polskiej lub zagranicznej marki, pamiętajcie, że trening zaczyna się w głowie -nie w sklepie.

20170423_WA_LL_zakupy_0375

Femi Stories

Browarna 4, Warszawa

Piotrkowska 138/140, Łódź

Plac Teatralny 2, Wrocław

 

CardioBunny

Inflancka 4 B budynek C

Warszawa

 

Zdjęcia: Wojtek Affek